... czyli jak ratowaliśmy dzikie owoce :)
Niedaleko naszego domu znajduje się stary, zapuszczony sad. Zaniedbane drzewa wciąż owocują, ale ich owoce są małe i nieforemne, nikt ich nie zbiera. Postanowiliśmy trochę tych sierot przygarnąć, uratować przed zgniciem i zapomnieniem. Tym sposobem w naszej kuchni znalazły się trzy duże torby owoców - mirabelek, gruszek i jabłek, które - po umyciu i przebraniu - pięknie zapakowały się do słoików.
Takie kompociki będą :)
Takie kompociki będą :)
Przyznam się, że to moje pierwsze kompoty w życiu, a już nie jestem pierwszej młodości... także ten, się zobaczy, co wyszło z tej twórczości ludowej. Póki co, jestem dobrej myśli.
Niech moc będzie z Wami i z Waszymi przetworami! :)

chylę czoła, bo ja w tym roku strasznie leniwa jeśli chodzi o takie sprawy....
OdpowiedzUsuńWpadnę na gruszkowy kompot kiedys:)
buzka!
A ja wyjątkowo aktywna ;)
UsuńIw, zapraszam na gruszeczki :*
Your compost looks yammy!
OdpowiedzUsuńGreat work!!
Dimi...
:)))
UsuńNa pewno się odwdzięczą!!! Już widzę, jak popijacie kompocikiem niedzielny obiadek w grudniu. Cudnie! Swoją droga, bajeczne maja kolory::)
OdpowiedzUsuńPrawda? :) Żal będzie otworzyć i tak po prostu wypić.
UsuńNa pewno wyjdą przepyszne, u mnie moja mama robi ostatnio codziennie kompoty z takich małych jabłuszek z dziko rosnącej jabłonki i muszę przyznać, że są wyśmienite :).
OdpowiedzUsuńJeszcze nie próbowaliśmy, zamelduję jak smakują :)
UsuńPiękne przetwory! Pewnie, trzeba przygarniać do słoików wszystko co się da :) Ja teraz robie co chwila soki z malin na zimę, nie ma to jak taka herbatka z sokiem malinowym na zimne wieczory mniam mniam :) a te kompociki jak robisz? kompocików też nie robiłam nigdy hihi
OdpowiedzUsuńDomowy sok z malin, mmm, sklepowe się chowają :) A przepis na kompot wzięłam z netu, pierwszy, który mi się spodobał - z wody i cukru robisz syrop i zalewasz nim owoce. Do słoików z gruszkami wrzuciłam jeszcze goździki i wsjo. Tylko jeszcze nie wiem czy są smaczne ;)
UsuńAle cudne zdjęcia,szczególnie to ostatnie!!!
OdpowiedzUsuńAch,smak kompotów to smak i wspomnienie dzieciństwa :) Choć teraz nie gotuję takich napojów,nie wiem czemu ;p Może dlatego,że u nas to tylko soczki domowe idą jak woda :)
Buziaczki!
Dzięki, karmelo! U nas kompoty zagościły dopiero pierwszy raz w całej naszej małżeńskiej "karierze". Zobaczymy co z tego będzie, czy miłość na resztę życia, czy wręcz przeciwnie ;)
UsuńNie spotkałam się jeszcze z kompotami z całymi owocami. Zawsze męczyłam się z obieraniem i krojeniem. Nigdy na taki pomysł nie wpadłam :)
OdpowiedzUsuńU mnie też przetwory idą pełną parą.
Takie kompoty z całych jabłek i gruszek zachwyciły nas całkiem przypadkowo w pewnej knajpce - "U Baby Jagi", dlatego postanowiliśmy zrobić kilka słoików dla siebie. Mam nadzieję, że będą równie smaczne :)
UsuńNo no, ile przetworów, ciekawe co będzie następnym razem:).
OdpowiedzUsuńJuż wiadomo - zajrzyj do najnowszego posta :)
UsuńFajnie, że owocki trafiły pod Waszą opiekę! :) Mirabelki mniammm... A całe jabłuszka w kompocie to super pomysł i fajny efekt! :)
OdpowiedzUsuńSmacznego Kochan! :)
Dzięki, Aguniu :) Jestem ciekawa smaku i mirabelek, i jabłek. Dla mnie to w pewnym sensie nowość.
UsuńUwielbiam mirabelki, inaczej owoc ałyczy albo dżystki ew. srołki potocznie. W tym roku kupowałam na rynku na kompoty właśnie, Twoje są mieszane zółto czerwone:)
OdpowiedzUsuńNo widzisz, nie wiedziałam... Po prostu pozbieraliśmy śliwki spod drzewa i już :)
UsuńNo no, szaleństwo przetworowe w toku! Podziwiam!
OdpowiedzUsuńA mirabelki...to jeden ze smaków dzieciństwa :)
Szaleństwo już się skończyło, wystarczy tego dobrego ;)
UsuńJa mirabelek nie znałam wcześniej, ciekawa jestem ich smaku w kompocie.
no i bardzo dobrez ze skorzystaiście z tych dobroci :) , ja nigdy kompoyu w słoiki niezamykałam ;) a gruszki uwielbiam ;)
OdpowiedzUsuńPrawda? Takie dobro się marnuje, trzeba było to jakoś zagospodarować :)
UsuńNormalnie Cię nie lubię! W kompleksy mnie z tymi wszystkimi przetworami wprawiasz!:)
OdpowiedzUsuńMożesz śmiało wyluzować, to był u mnie chwilowy wybryk ;)
UsuńJesteś dobra...:)
OdpowiedzUsuńMówisz? ;)
UsuńWyglądają pysznie i wiesz co, moja babcia też robiła takie kompoty ze śliwek. Jak mi teraz wspomnienia stanęły przed oczami:)
OdpowiedzUsuńUściski!:))
Kompoty to był dla mnie taki "wytwór" PRL-u. Teraz wiem, że bardzo się myliłam, to po prostu powrót do... ja wiem... korzeni jakichś? :)
UsuńBuźka!
Bardzo dziękuję :)
OdpowiedzUsuń