Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróże. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 sierpnia 2014

Słowackie "hrady i pivovary"

Pod takim hasłem upłynęły nam tegoroczne wakacje. Siedem intensywnie spędzonych dni, codziennie inne miejsce... Poniżej relacja w telegraficznym skrócie, żeby Was nie zanudzić :)

Swoją podróż zaczęliśmy w miejscowości Oravsky Podzamok u podnóża Zamku Orawskiego (Oravsky Hrad)...


... skąd udaliśmy się w kierunku Popradu, po drodze odwiedzając Dolny Kubin, niesamowitą górską wioskę, "żywy skansen" - Vlkolinec, Demianowską Jaskinię Lodową, wspaniałą warownię w Starej Lubovni oraz Spiską Sobotę na obrzeżach Popradu, gdzie nocowaliśmy.

niedziela, 29 czerwca 2014

Bydgoszcz

Kocham to miasto miłością wielką i bezwarunkową, która wybacza wszelkie wady i niedociągnięcia w imię czegoś nieuchwytnego, co mnie w Bydgoszczy pociąga.

W ubiegły czwartek, 26 czerwca, po ponad 70-ciu latach, z martwych powstała fontanna Potop. Dla mnie to wyjątkowa rzecz, bo mam małą korbę na punkcie przedwojennej Bydgoszczy (a wiecie jak to jest u mnie z korbami :).
W skrócie, żeby Was nie zanudzić: fontanna powstała w 1904 r. i przez blisko 40 lat cieszyła oczy bydgoszczan, niestety, w 1943 r. została rozebrana i przetopiona "na armaty" (więcej znajdziecie TU).

Oglądając stare zdjęcia w albumach zawsze na Potop patrzyłam z utęsknieniem i żalem, że nigdy go nie zobaczę na żywo...

Źródło

wtorek, 15 października 2013

Kierunek Kaszuby

W ostatni weekend, licząc na ładną pogodę, wybraliśmy się na, od dawna planowaną, wycieczkę do Szymbarku na Kaszubach.

Już od jakiegoś czasu kusiły nas atrakcje szymbarskiego Centrum Edukacji i Promocji Regionu, o których czytaliśmy w internecie.
Najbardziej ciekawił mnie Dom do góry nogami, jednak po wejściu i przejściu dwóch kroków czym prędzej stamtąd uciekłam z okropnymi zawrotami głowy. Dom... jest super, ale, niestety, nie dla ludzi z zaburzeniami błędnika, uprzedzam :)

Poza nim na terenie CEPR-u znajdziecie m.in. replikę polskiego dworku...


...kaszubską chatę, pomnik Gryfa Pomorskiego...


... Dom Sybiraka, lokomotywę i wagony, które są symbolem stalinowskich represji...


... i wiele innych obiektów, o których możecie przeczytać tutaj.

Mojego małżonka, oczywiście, najbardziej interesował szymbarski browar Kaszebsko Koruna :)


Jeśli również chcielibyście się tam wybrać, więcej informacji znajdziecie tutaj.

Drugim, równorzędnym celem podróży była Kościerzyna, gdzie odwiedziliśmy odrestaurowany browar z roku 1856. Fantastyczne miejsce. O jego historii możecie przeczytać tutaj.


W środku panuje przyjemna atmosfera, poczułam się jak na wakacjach :) Wystrój nawiązujący detalami do dawnych tradycji piwowarskich, stare zdjęcia na ścianach i dobre piwo w kuflu robią swoje.


A oto łupy z wyprawy ;)
Szymbarska kiełbasa polska, piwko z browaru Kaszebsko Koruna i niesamowity chleb pszenno-żytni z gotowanymi ziemniakami (!). Taki chleb jadłam pierwszy raz w życiu, był po prostu boski! Czy ktoś z Was piekł kiedyś ten chlebek? Jestem chętna na dobry przepis :)


Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tymi opowieściami z mchu i paproci :)
Następny post będzie już o hendmejdzie ;)))

Ściskam Was mocno i dziękuję za Wasze sympatyczne komentarze :)
Inka z podróży

piątek, 23 sierpnia 2013

Toruń - Zamek Bierzgłowski - Ostromecko

Tak nas rozbujał nasz intensywnie spędzony urlop, że z rozpędu zabraliśmy się za zwiedzanie najbliższych okolic.
W ubiegłym tygodniu wybraliśmy się do Torunia. Byliśmy tam już wiele razy, ale tym razem odwiedziliśmy Browar Staromiejski Jan Olbracht. Fajna, klimatyczna restauracja, gdzie można wypić warzone na miejscu piwko i zjeść coś smacznego (polecam naleśniki ze szpinakiem!).


Przy okazji - fajny pomysł na żyrandol wykonany z butelek ze ściętym dnem :)


Toruń jest pięknym miastem i zawsze mnie zachwyca, gdy tam jesteśmy. Szczególnie urzeka mnie toruńska starówka  i te urocze kamieniczki, stwarzające niepowtarzalny klimat.


W drodze powrotnej zboczyliśmy do położonej 8 km od trasy Toruń - Bydgoszcz miejscowości - Zamek Bierzgłowski. Znajduje się tam gotycki zamek z przełomu XII i XIII w. - jedna z najstarszych obronnych budowli krzyżackich. Ostatnio byliśmy tam jakieś 18 lat temu i wtedy była to smutna ruina. Teraz natomiast zostaliśmy mile zaskoczeni widokiem pięknie odrestaurowanego zamku, w którym obecnie siedzibę ma Diecezjalne Centrum Kultury.


Na koniec zawitaliśmy do Ostromecka, aby wypić kawę w pałacu ;). W Ostromecku bowiem znajduje się piękny zespół pałacowo - parkowy, który został niedawno odrestaurowany. Pałac jest pełen wydarzeń kulturalnych, od koncertów po spektakle i inscenizacje, organizowanych przez bydgoskie Miejskie Centrum Kultury, więc atmosfera tam jest naprawdę pyszna :)


Jeśli będziecie w okolicy, gorąco polecam te miejsca do zobaczenia, pospacerowania, wypicia kawy... Wiadomo, nie są to obiekty w stylu malborskiego zamku czy też pałacu w Wilanowie, ale przecież nie zawsze rozmiar jest najważniejszy :)

Zachęcam,
Inka globtrotuar ;)

środa, 7 sierpnia 2013

Bardzo, ale to bardzo długi post...

... o wakacjach.
Jak pisałam ostatnio, musieliśmy naprędce zaimprowizować urlop... i udał się znakomicie! :)

Nasze wakacje można podsumować hasłem "Szlakiem zamków i browarów".

Początkowo chcieliśmy pojechać po prostu do Czech i tam z tzw. buta znaleźć nocleg, po czym przemieszczać się i na bieżąco szukać miejsca do spania, ale jednak taki poziom szaleństwa to dla mnie trochę zbyt wiele ;) Poszukałam trochę w necie i natknęłam się na booking.com. Genialna strona, gdzie bez żadnego problemu, w błyskawicznym tempie zarezerwowałam noclegi w siedmiu różnych miejscach na trzy dni przed wyjazdem. Warto może mieć kartę kredytową przy bukowaniu, bo część hoteli życzy sobie preautoryzacji. Ja nie posiadam karty kredytowej i przy rezerwacji podawałam nr karty debetowej, po czym kontaktowałam się z hotelem i moim oszałamiającym angielskim ;) dogadywałam się w tej sprawie.

A teraz do rzeczy...
Pierwszy przystanek naszej wakacyjnej wędrówki to miasteczko Loket w Czechach. Piękne okoliczności przyrody, góry i zamek na skale. Do tego miejscowy mini browar Rodinny Pivovar Svaty Florian :)


Z Loket udaliśmy się do Pilzna, ale przedtem, po drodze zwiedziliśmy Karlove Vary i zamek w Chyse, gdzie w dodatku był Zamecky Pivovar, czyli Browar Zamkowy.


W Pilźnie mieszkaliśmy w hotelu praktycznie na samej starówce i dosłownie obok muzeum browarnictwa :)


Oczywiście, obowiązkowo odwiedziliśmy pilzneński browar Pilsner Urquell, a także dwa mini browary Purkmistr i Modra Hvezda.


Z Pilzna ruszyliśmy w kierunku Czeskich Budejovic, po drodze zawijając do Stredovekej Krcmy w Pisku oraz przepięknego zamku w Hlubokiej n. Wełtawą.


W Ceskich Budejovicach również nocowaliśmy w hotelu w samym centrum, więc wszędzie blisko. Nawet do browaru Budejovicky (Budweiser) Budwar, tylko, niestety, był tego dnia zamknięty dla zwiedzających.


Następny nocleg mieliśmy u bauera w alpejskiej wiosce Gutau w Austrii, ale zanim tam dotarliśmy zwiedziliśmy jeszcze przepiękne bajkowe miasteczko Ceski Krumlov.


W Gutau nieco odetchnęliśmy. Wiadomo, przyroda, Alpy, wieś :) Wyskoczyliśmy tylko do pobliskiego Schlossbrauerei Weinberg, czyli browaru zamkowego, na ichnie piwko.


W drodze z Gutau do Salzburga dosłownie zahaczyliśmy o Linz i próbowaliśmy (bezskutecznie) ochłodzić się w wypoczynkowej miejscowości Mondsee (było 38 stopni C w cieniu!).


Wreszcie Salzburg. Niesamowite miasto, gdzie cywilizacja i kultura łączy się z naturą, surową i zgrzebną. Imponujący zamek na skale, ogrody Mirabell i, oczywiście, Mozart...


Z Salzburga udaliśmy się do Scharding, gdzie nocowaliśmy, ale przedtem zawitaliśmy do miasteczka Burghausen w Niemczech. W mieście tym znajduje się najdłuższy zamek w Europie (ponad 1 km długości), w dodatku dawno temu jego panią była polska księżniczka Jadwiga Jagiellonka! :) Piękne miejsce z super klimatem.


Samo Scharding też niczego sobie. Przeurocze miasteczko, które trochę przypominało mi czeski Loket, ale w wersji "na bogato" (widać różnicę między "zachodnią" Austrią a "wschodnimi" Czechami, niestety).


Z Scharding ruszyliśmy na miejsce naszego ostatniego nocowania - do Chodovej Plany, ale po drodze zawinęliśmy jeszcze do Passau w Niemczech. Pewnie słyszeliście, że Passau bardzo ucierpiało podczas ostatniej powodzi na początku czerwca tego roku... Ma tam co wylewać - stare miasto znajduje się na cyplu, gdzie łączą się trzy rzeki: Dunaj, Inn i Ilz. Stan wody był najwyższy od ponad 500 lat! Ale i tak miasto piękne, mimo że poszkodowane przez żywioł.


Wreszcie dotarliśmy do Chodovej Plany - miasteczka z ponad 400-letnim browarem Chodovar, pałacem (aktualnie restaurowanym)... i żydowskim starym cmentarzem.


Stamtąd już z powrotem do domu, do Polski :)
Wakacje przednie! Choć prawdę powiedziawszy, nieco się styraliśmy. Ale co tam! :)
Być może ten post zachęci kogoś z Was do takiej improwizowanej wyprawy, a przynajmniej nie zniechęci. Gorąco polecam i zachęcam :)


Z wakacyjnym pozdrowieniem,
Inka

PS. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam ;)