wtorek, 9 września 2014

Zakątek na pachcie...

... czyli jak ratowaliśmy dzikie owoce :)

Niedaleko naszego domu znajduje się stary, zapuszczony sad. Zaniedbane drzewa wciąż owocują, ale ich owoce są małe i nieforemne, nikt ich nie zbiera. Postanowiliśmy trochę tych sierot przygarnąć, uratować przed zgniciem i zapomnieniem. Tym sposobem w naszej kuchni znalazły się trzy duże torby owoców - mirabelek, gruszek i jabłek, które - po umyciu i przebraniu - pięknie zapakowały się do słoików.




Takie kompociki będą :)


Przyznam się, że to moje pierwsze kompoty w życiu, a już nie jestem pierwszej młodości... także ten, się zobaczy, co wyszło z tej twórczości ludowej. Póki co, jestem dobrej myśli.


Niech moc będzie z Wami i z Waszymi przetworami! :)
 

32 komentarze:

  1. chylę czoła, bo ja w tym roku strasznie leniwa jeśli chodzi o takie sprawy....

    Wpadnę na gruszkowy kompot kiedys:)
    buzka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wyjątkowo aktywna ;)
      Iw, zapraszam na gruszeczki :*

      Usuń
  2. Your compost looks yammy!
    Great work!!
    Dimi...

    OdpowiedzUsuń
  3. Na pewno się odwdzięczą!!! Już widzę, jak popijacie kompocikiem niedzielny obiadek w grudniu. Cudnie! Swoją droga, bajeczne maja kolory::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :) Żal będzie otworzyć i tak po prostu wypić.

      Usuń
  4. Na pewno wyjdą przepyszne, u mnie moja mama robi ostatnio codziennie kompoty z takich małych jabłuszek z dziko rosnącej jabłonki i muszę przyznać, że są wyśmienite :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie próbowaliśmy, zamelduję jak smakują :)

      Usuń
  5. Piękne przetwory! Pewnie, trzeba przygarniać do słoików wszystko co się da :) Ja teraz robie co chwila soki z malin na zimę, nie ma to jak taka herbatka z sokiem malinowym na zimne wieczory mniam mniam :) a te kompociki jak robisz? kompocików też nie robiłam nigdy hihi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowy sok z malin, mmm, sklepowe się chowają :) A przepis na kompot wzięłam z netu, pierwszy, który mi się spodobał - z wody i cukru robisz syrop i zalewasz nim owoce. Do słoików z gruszkami wrzuciłam jeszcze goździki i wsjo. Tylko jeszcze nie wiem czy są smaczne ;)

      Usuń
  6. Ale cudne zdjęcia,szczególnie to ostatnie!!!
    Ach,smak kompotów to smak i wspomnienie dzieciństwa :) Choć teraz nie gotuję takich napojów,nie wiem czemu ;p Może dlatego,że u nas to tylko soczki domowe idą jak woda :)
    Buziaczki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, karmelo! U nas kompoty zagościły dopiero pierwszy raz w całej naszej małżeńskiej "karierze". Zobaczymy co z tego będzie, czy miłość na resztę życia, czy wręcz przeciwnie ;)

      Usuń
  7. Nie spotkałam się jeszcze z kompotami z całymi owocami. Zawsze męczyłam się z obieraniem i krojeniem. Nigdy na taki pomysł nie wpadłam :)
    U mnie też przetwory idą pełną parą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie kompoty z całych jabłek i gruszek zachwyciły nas całkiem przypadkowo w pewnej knajpce - "U Baby Jagi", dlatego postanowiliśmy zrobić kilka słoików dla siebie. Mam nadzieję, że będą równie smaczne :)

      Usuń
  8. No no, ile przetworów, ciekawe co będzie następnym razem:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już wiadomo - zajrzyj do najnowszego posta :)

      Usuń
  9. Fajnie, że owocki trafiły pod Waszą opiekę! :) Mirabelki mniammm... A całe jabłuszka w kompocie to super pomysł i fajny efekt! :)
    Smacznego Kochan! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Aguniu :) Jestem ciekawa smaku i mirabelek, i jabłek. Dla mnie to w pewnym sensie nowość.

      Usuń
  10. Uwielbiam mirabelki, inaczej owoc ałyczy albo dżystki ew. srołki potocznie. W tym roku kupowałam na rynku na kompoty właśnie, Twoje są mieszane zółto czerwone:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, nie wiedziałam... Po prostu pozbieraliśmy śliwki spod drzewa i już :)

      Usuń
  11. No no, szaleństwo przetworowe w toku! Podziwiam!
    A mirabelki...to jeden ze smaków dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleństwo już się skończyło, wystarczy tego dobrego ;)
      Ja mirabelek nie znałam wcześniej, ciekawa jestem ich smaku w kompocie.

      Usuń
  12. no i bardzo dobrez ze skorzystaiście z tych dobroci :) , ja nigdy kompoyu w słoiki niezamykałam ;) a gruszki uwielbiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Takie dobro się marnuje, trzeba było to jakoś zagospodarować :)

      Usuń
  13. Normalnie Cię nie lubię! W kompleksy mnie z tymi wszystkimi przetworami wprawiasz!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz śmiało wyluzować, to był u mnie chwilowy wybryk ;)

      Usuń
  14. Wyglądają pysznie i wiesz co, moja babcia też robiła takie kompoty ze śliwek. Jak mi teraz wspomnienia stanęły przed oczami:)

    Uściski!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompoty to był dla mnie taki "wytwór" PRL-u. Teraz wiem, że bardzo się myliłam, to po prostu powrót do... ja wiem... korzeni jakichś? :)
      Buźka!

      Usuń
  15. Witaj,
    zostałaś przeze mnie nominowana do Liebster Blog Award.
    Zapraszam do zabawy.
    :)

    OdpowiedzUsuń